Wydarzenia: Zespół przyrodniczy
Leśne spotkanie - 20.02.2026 r.
Leśne spotkanie - 20.02.2026 r.
Bardzo lubię spacerować po lesie. Staram się to robić tak często jak tylko jest to możliwe.
Raczej nie zastanawiam się nad konkretnymi korzyściami z tego płynącymi. Robię to odruchowo, podświadomie.
Niemniej warto zaznaczyć, że spacer po lesie to naturalna forma regeneracji, która już po kilkudziesięciu minutach znacząco obniża poziom stresu, poprawia samopoczucie i wzmacnia odporność. Wdychanie fitoncydów – olejków eterycznych wydzielanych przez drzewa – działa antybakteryjnie i uspokajająco. Dodatkowo wycisza umysł i obniża ciśnienie. Ja chodzę przede wszystkim po Puszczy Bukowej z uwagi na jej bardzo zróżnicowany krajobraz – głębokie parowy, wijące się potoki, strome wzgórza. Przechadzki wśród buków polecane są osobom m.in. z chorobami układu krążenia, gardła i nerek. Podczas spaceru po lesie nie tylko się dotleniasz, ale też inhalujesz i odkażasz drogi oddechowe. Powietrze w lesie jest zjonizowane ujemnie, co działa korzystnie na nasz organizm: wspiera układ odpornościowy, nerwowy czy krążenia, pomaga nawet w leczeniu reumatyzmu i alergii!
Las stwarza idealne warunki aby odpocząć od codziennego zgiełku.
Chodzę po Puszczy w takich miejscach, gdzie rzadko można spotkać ludzi, miejscach oddalonych od głównych ścieżek i osiedli.
Tym bardziej byłam zaskoczona gdy podczas jednego ze spacerów w styczniowe, mroźne przedpołudnie usłyszałam, dochodzącą z oddali arię operową.
Do tej pory wsłuchiwałam się jedynie / aż w śpiewy ptaków – ale w styczniu one milczą, lub w szum drzew – ale tego dnia było bezwietrznie.
Podążyłam za tym głosem. Już z oddali zobaczyłam „leśną rusałkę” – kobietę stąpającą bardzo ostrożnie po zmarzniętej, zalodzonej i ośnieżonej ścieżce, która co pewien czas zatrzymywała się i śpiewała fragmenty operowych pieśni. Gdy zbliżyłam się bardziej zauważyłam, że kobieta ta idzie tak ostrożnie bo jest bosa. Ja miałam na nogach trapery i grube skarpety.
Ta sytuacja była tak niezwykła, że oniemiałam ze zdziwienia. A głos niosący się po puszczy był piękny, doniosły, zdumiewający w puszczańskim otoczeniu.
Rusałką okazała się być pani Iwona Górewicz, nasza szczecińska śpiewaczka operowa, która występowała na scenie szczecińskiej opery np. w „Cyganerii” Pucciniego w roli Musetty ( jednej z głównych bohaterek - sopranowa rola charakteryzująca się temperamentem i kokieteryjnością), czy w roli Rozalii w komedii muzycznej w trzech aktach „Dobranoc Betino” Gorni Kramer.
Pani Iwona jest również nauczycielką śpiewu solowego w Zespole Państwowych Szkół Muzycznych im. F. Nowowiejskiego w Szczecinie. Uwrażliwia na muzykę klasyczną młodych ludzi tak, że z czasem pokochują ten gatunek i nie wyobrażają sobie życia bez śpiewania. W lutym wysłuchałam wspaniałego koncertu w wykonaniu jednego z uczniów pani Iwony, Pawła Braksatora (baryton), śpiewającego pieśni Mieczysława Karłowicza.
Mimo wielu obowiązków pani Iwona dała się zaprosić na spotkanie do naszego zespołu. Opowiedziała nam o swoich leśnych spacerach. Wytłumaczyła czemu chodzi po lesie boso – dla zdrowia, pokazała jak powinniśmy oddychać, zaśpiewała nam dwie pieśni.
A to wszystko przy wspaniałych ciastach przygotowanych przez nasze koleżanki i kawie oraz herbacie.
Było to spotkanie niezwykłe.
Tekst : Julita Szutowicz,
Zdjęcia: Bernadetta Jarecka, zasoby internetu
.jpg)
Pani Iwona Górewicz na naszym spotkaniu Podziękowania
-horz.jpg)
Zasłuchani Pani Iwona Górewicz w szkole