|
|
Zespół Przyrodniczy na szlaku turystycznym
Pogoda nam sprzyja; jest słonecznie lecz dość chłodno, toteż nie ociągając się raźno maszerujemy do naszego celu. Miejscem tym jest Kościół Chrystusa Króla w Skolwinie, pochodzenie którego datuje się na XIII wiek. Z historii dowiadujemy się , że w 1677roku został zrujnowany podczas próby przejęcia przez Brandenburgię. W sześć lat później odbudowali go mieszkający tam Słowianie.
W kościele znajduje się chrzcielnica zrobiona z konchy o średnicy 70 cm ,a przy wejściu po obu stronach zamontowano dwie kropielniczki z muszli o średnicy 12 centymetrów. Okazy te zostały podarowane na początku XX wieku przez rybaków ze Skolwina a znalezione na morzach południowych. Stanowią one rzadki w kościołach akcent , symbolizujący świątynię miasta portowego.
Po zaznaniu szczególnego uroku tego miejsca, emanującego spokoju we wnętrzu kościoła; mając świadomość , że gromadzili się tutaj ludzie wielu pokoleń i różnych narodowości myślę, że warto i trzeba starać się o przywrócenie tej świątyni jej dawnego splendoru. Zachęcamy do odwiedzenia tego obiektu, gdyż jest to niewątpliwie „perełka „ z dawnych czasów, która jest w zasięgu naszej ręki, ,a także możemy się przyczynić do wsparcia obecnego proboszcza w przeprowadzanym , założonym na kilka lat , remoncie tego kościoła. Słońce przygrzewa coraz mocniej, a my schodzimy z góry schludną uliczką z ładnymi ogródkami przy odnowionych starych domkach. W centrum Skolwina wsiadamy do autobusu nr 102, ażeby pojechać do dzielnicy Gocław, gdzie odwiedzamy słynną wieżę Bismarcka. Do celu wiedzie nas stroma i kręta aczkolwiek utwardzona droga przez piękny bukowy lasek. W połowie wspinaczki wypoczywamy pod olbrzymim bukiem, który jak wszystkie inne nieśmiało rozwija swoją liściastą szatę. Na koniec zdobywamy szczyt i naszym oczom ukazuje się wieża Bismarcka zbudowana w 1921roku wg projektu prof.Kreisa dla uczczenia żelaznego kanclerza. Była to jedna z pierwszych budowli na terenie Szczecina wykonana z żelbetonu. Jeszcze w latach młodości uczestników wycieczki można było podziwiać z wysokiego tarasu wieży piękny rozległy widok na płynącą niedaleko Odrę , szumiący dookoła las oraz majaczące w oddali dzielnice Szczecina. Obecnie opuszczona i nadszarpnięta zębem czasu budowla choć niedostępna od środka nadal jest piękna i majestatyczna. W rekompensacie natomiast stojąc na małej łączce przed wieżą możemy rozkoszować się szumem kołyszących się koron buków, klonów, lip i dębów otaczających ze wszystkich stron wieżę. Słuchamy radosnego śpiewu ptaków nieustannie krążących wśród drzew i wdychamy krystalicznie czyste powietrze. Ostatni rzut na ten uroczy zakątek i schodzimy z góry. Na dole zatrzymujemy się w pobliskiej restauracji „Jachtowa”, aby po kilku godzinach spaceru wzmocnić swoje siły wybranymi deserami. W trakcie wymiany wrażeń dziękujemy Weronice za intelektualne przewodnictwo podczas zwiedzania obiektów. Wypracowujemy wspólny wniosek: Wycieczka była nadzwyczaj udana. Chcemy takich więcej i zachęcamy koleżanki i kolegów do większej aktywności na świeżym powietrzu.
Relację z wycieczki sporządziła Lidia Załęska |

O godzinie 9.58 czternastu uczestników wycieczki zajmuje miejsca w autobusie nr 63 odjeżdżającym w kierunku Skolwina. Miło gawędząc nie zauważamy, że upłynęło 45 minut, gdy przewodniczka wycieczki nasza koleżanka Weronika Ryba daje sygnał do opuszczenia pojazdu.
Po II Wojnie Światowej pierwszy proboszcz kościoła ks. Henryk Domalewski podjął się restauracji ceglanych murów tej świątyni, a następnie proboszcz ks. Świerkowski odrestaurował dach , posadzkę i wyposażył kościół w ławki i konfesjonały. W przywróceniu do życia świątyni brali udział mieszkańcy , którzy pochodzili przeważnie ze wschodnich regionów przedwojennej Polski i znaleźli swoją nową ojczyznę w Skolwinie. Z wystroju kościoła na szczególną uwagę zasługuje rzeźba Chrystusa naturalnej wielkości sporządzona z drewna dębowego przez nieznanego ludowego artystę z północnych Niemiec prawdopodobnie w XVIII wieku. Figura znajdowała się w przydrożnej kaplicy, która została zburzona podczas budowy autostrady. Rozczłonkowana rzeźba została porzucona i groziło jej całkowite zniszczenie. Po wielu perypetiach rzeźba została przyjęta przez mieszkańca Skolwina Ormianina pana Artura Grigorian. Po kilku latach żmudnej pracy pan Artur przywrócił rzeźbie jej dawną świetność i ofiarował ją parafii. W Niedzielę Miłosierdzia 11 kwietnia 2010 roku ks.Abp Andrzej Dzięga dokonał poświęcenia krucyfiksu.
Kościół jest malowniczo położony na wzgórzu, a przed nim jest miniaturowy ogród dendrologiczny, który został założony w latach 80-tych przy udziale dendrologów z Akademii Rolniczej w Szczecinie. Obecnie drzewa rozrosły się do wysokości kilkunastu metrów. Spośród wielu należy wymienić :miłorząb dwudzielny, hojna kanadyjska, lipa szerokolistna, perukowiec podolski, świerk i wiele innych. W środku ogrodu znajduje się tablica umieszczona na olbrzymim głazie narzutowym, ku pamięci gen. Mieczysława Boruty- Spiechowicza ufundowana przez mieszkańców Skolwina. Generał po wojnie wrócił z Anglii do Polski i osiedlił się właśnie tutaj i przez 18 lat gospodarzył na 1,2ha ziemi wpisując się w pamięci mieszkańców jako człowiek dużego formatu żyjący dla ludzi. 

