Drukuj

Zespół Przyrodniczy na szlaku turystycznym

O godzinie 9.58 czternastu uczestników wycieczki  zajmuje miejsca w autobusie nr 63 odjeżdżającym  w kierunku Skolwina. Miło gawędząc nie zauważamy, że upłynęło 45 minut, gdy przewodniczka wycieczki nasza koleżanka Weronika Ryba daje sygnał do opuszczenia pojazdu.

Pogoda nam sprzyja; jest słonecznie lecz dość chłodno, toteż nie ociągając się raźno maszerujemy do naszego celu. Miejscem tym jest Kościół  Chrystusa Króla w Skolwinie, pochodzenie którego datuje się na  XIII wiek. Z historii dowiadujemy się , że w 1677roku został zrujnowany podczas próby przejęcia przez Brandenburgię. W sześć lat później odbudowali go mieszkający tam Słowianie.

Po II Wojnie Światowej pierwszy proboszcz kościoła ks. Henryk Domalewski podjął się restauracji ceglanych murów tej świątyni, a następnie proboszcz ks. Świerkowski  odrestaurował dach , posadzkę i wyposażył kościół w ławki i konfesjonały. W przywróceniu do życia świątyni brali udział mieszkańcy , którzy pochodzili przeważnie ze wschodnich regionów przedwojennej Polski i znaleźli swoją nową ojczyznę  w Skolwinie. Z wystroju kościoła na szczególną uwagę zasługuje rzeźba Chrystusa naturalnej wielkości sporządzona z drewna dębowego przez nieznanego ludowego artystę z północnych Niemiec prawdopodobnie w XVIII wieku. Figura znajdowała się w przydrożnej kaplicy, która została zburzona podczas budowy autostrady. Rozczłonkowana rzeźba została porzucona i groziło jej całkowite zniszczenie.  Po wielu perypetiach rzeźba została przyjęta przez mieszkańca Skolwina Ormianina pana Artura Grigorian. Po kilku latach żmudnej pracy pan Artur przywrócił rzeźbie jej dawną świetność i ofiarował ją parafii. W Niedzielę Miłosierdzia 11 kwietnia 2010 roku ks.Abp Andrzej Dzięga dokonał poświęcenia krucyfiksu.

W kościele znajduje się chrzcielnica zrobiona z konchy o średnicy 70 cm ,a przy wejściu po obu stronach zamontowano dwie kropielniczki z muszli o średnicy 12 centymetrów.  Okazy te zostały podarowane na początku XX wieku przez  rybaków ze Skolwina a znalezione na morzach południowych. Stanowią one rzadki w kościołach akcent , symbolizujący świątynię miasta portowego.

Kościół jest malowniczo położony na wzgórzu, a przed nim jest miniaturowy ogród dendrologiczny, który został założony w latach 80-tych przy udziale dendrologów z Akademii Rolniczej w Szczecinie. Obecnie drzewa rozrosły się do wysokości kilkunastu metrów. Spośród wielu należy wymienić :miłorząb dwudzielny, hojna kanadyjska, lipa szerokolistna, perukowiec podolski, świerk  i wiele innych. W środku ogrodu znajduje się tablica umieszczona na olbrzymim głazie narzutowym, ku pamięci gen. Mieczysława Boruty- Spiechowicza ufundowana przez mieszkańców Skolwina. Generał po wojnie wrócił z Anglii do Polski i osiedlił się właśnie tutaj i przez 18 lat gospodarzył na 1,2ha ziemi wpisując się w pamięci mieszkańców jako człowiek dużego formatu żyjący dla ludzi.

Po zaznaniu szczególnego uroku tego miejsca, emanującego spokoju we wnętrzu kościoła; mając świadomość , że gromadzili się tutaj ludzie wielu pokoleń i różnych narodowości myślę, że warto i trzeba starać się o przywrócenie tej świątyni jej dawnego splendoru. Zachęcamy do odwiedzenia tego obiektu, gdyż jest to niewątpliwie „perełka „ z dawnych czasów, która jest w zasięgu naszej ręki, ,a także możemy się przyczynić do wsparcia obecnego proboszcza w przeprowadzanym , założonym na kilka lat , remoncie tego kościoła.

Słońce przygrzewa coraz mocniej, a my schodzimy z góry schludną uliczką z ładnymi ogródkami przy odnowionych starych domkach. W centrum Skolwina wsiadamy do autobusu nr 102, ażeby pojechać do dzielnicy Gocław, gdzie odwiedzamy słynną wieżę Bismarcka. Do celu wiedzie nas stroma i kręta aczkolwiek utwardzona droga przez piękny bukowy lasek. W połowie wspinaczki wypoczywamy pod olbrzymim bukiem, który jak wszystkie inne nieśmiało rozwija swoją liściastą szatę. Na koniec zdobywamy szczyt i naszym oczom ukazuje się wieża Bismarcka zbudowana w 1921roku wg projektu prof.Kreisa dla uczczenia żelaznego kanclerza.  Była to jedna z pierwszych budowli na terenie Szczecina wykonana z żelbetonu. Jeszcze w latach młodości uczestników wycieczki można było podziwiać z wysokiego tarasu wieży piękny rozległy widok na płynącą niedaleko Odrę , szumiący dookoła las oraz majaczące w oddali dzielnice Szczecina. Obecnie opuszczona i nadszarpnięta zębem czasu budowla choć niedostępna od środka nadal jest piękna i majestatyczna. W rekompensacie natomiast stojąc na małej łączce przed wieżą możemy rozkoszować się szumem kołyszących się koron buków, klonów, lip i dębów otaczających ze wszystkich stron wieżę. Słuchamy radosnego śpiewu ptaków nieustannie krążących wśród drzew i wdychamy krystalicznie czyste powietrze. Ostatni rzut na ten uroczy zakątek i schodzimy z góry. Na dole zatrzymujemy się w pobliskiej restauracji „Jachtowa”, aby po kilku godzinach spaceru wzmocnić swoje siły wybranymi deserami. W trakcie wymiany wrażeń dziękujemy Weronice za intelektualne przewodnictwo podczas zwiedzania obiektów. Wypracowujemy wspólny wniosek: Wycieczka była nadzwyczaj udana. Chcemy takich więcej i zachęcamy koleżanki i kolegów do większej aktywności na świeżym powietrzu.

Relację z wycieczki sporządziła Lidia Załęska