Drukuj

Tekst i zdjęcia: Jolanta Adamczyk,

członek Zespołu T.P. i K."Tramp"

TRAMPY wśród dzikich zwierząt !

 

Autokarowa wycieczka zorganizowana 19 kwietnia miała charakter turystyczno-krajoznawczy, zgodnie z założeniami i nazwą Zespołu.

Na uwagę zasługują niespodzianki, jakie czekały nas w miejscowości CZARNOCIN i w PUSZCZY GOLENIOWSKIEJ. Duża w tym zasługa naszych przewodników, których nazwaliśmy pasjonatami tego co robią.

I. W Rezerwacie Czarnocin towarzyszyła nam pani Małgorzata, reprezentująca Stowarzyszenie na Rzecz Wybrzeża. Odbyliśmy niecodzienny spacer po Parku Natury Zalewu Szczecińskiego, otwartym niedawno, bo w październiku 2005r. Ten cenny przyrodniczo obszar wodno-błotny przypomina step. Wyjaśnić należy, że w ramach ochrony przyrody podjętej przez Stowarzyszenie, zapuszczone tereny po byłym PGR zyskały nowych lokatorów. Sprowadzono z Holandii przed siedmioma laty górskie bydło rasy szkockiej. Krowy te wyglądem przypominają żubry lub jaki. Są rudej sierści, potężnej postury, z widłowymi rogami. Podwójna sierść skutecznie chroni je przed zimnem i chłodem, więc przebywają na pastwiskach przez cały rok. Nawet cielęta przychodzą na świat w tych surowych warunkach. Zwierzęta są dość płochliwe i donośny głos jednej z koleżanek skutecznie je spłoszył. A szkoda, bo potrafią dość długo tkwić nieruchomo i byłyby wdzięcznym obiektem do robienia zdjęć.

Część terenów oddano we władanie liczącemu kilkadziesiąt osobników stadu koników polskich, które brykały swobodnie na łąkach. One także żyją tutaj nieomal dziko i zimują na łąkach.

Oczywiście zwierzęta są otoczone opieką weterynaryjną, gdyż bywają czasami nękane różnymi dolegliwościami. Pani Małgorzata opowiedziała nam jak uciążliwe przed kilkoma laty było działanie meszek, powodujące śmiertelność wielu krów.

Podkreślić trzeba doniosłą rolę, jaką spełniają krowy i koniki. W sposób naturalny skutecznie przywracają równowagę w środowisku w którym przebywają, a która została zakłócona wskutek nadmiernego zarastania łąk i pastwisk trzciną i turzycą. Sprawują się lepiej niż kosiarka, gdyż depczą i zjadają trzcinę oraz trawę, regulując ich odrastanie. Znów powróciły tu ptaki i drobne zwierzątka, które podczas niesprzyjających warunków przeniosły się w inne, przyjazne im rejony. Mogliśmy więc oglądać i słuchać towarzyszące nam ptactwo, z których wiele stanowi gatunki objęte ochroną. Nad głowami krążył jastrząb, do lotu podrywały się czajki, pod niebem wyśpiewywały skowronki…Występują tu także bieliki, kszyki, derkacze, kuliki wielkie, krwawodzioby i szereg innych, rzadkich gatunków ptaków.

Tablice znajdujące się na szlaku naszej wędrówki pełnią rolę edukacyjną. Informują odwiedzających o występującym na tych terenach bogactwie flory i fauny. Pani Małgosia skupiała naszą uwagę ciekawymi opowiadaniami, m.in. o często nieznanych zwyczajach krów i koników polskich.

Niestety ograniczenia czasowe nie pozwoliły nam na podziwianie tego niesamowitego terenu ze znajdującej się w oddali platformy widokowej. Jednakże obiecaliśmy sobie, że znów odwiedzimy ten dziki zakątek, leżący tylko 75 km od Szczecina.

II. W Stepnicy czekał na nas kolejny przewodnik pan Artur, należący do Towarzystwa Miłośników rzeki Iny i Gowenicy. Popilotował nas do Górki Zielończyk, znajdującej się w Puszczy Goleniowskiej. Większość z nas wspięła się po ok.200 schodach na punkt widokowy, na którym pracownicy Nadleśnictwa pełnią straż, wypatrując ewentualnych pożarów lub tp zagrożeń lasu. Dla nas była to niesamowita frajda, gdyż ze znacznej wysokości mogliśmy podziwiać rozległe, zieleniejące się wiosennie tereny łąk i lasów oraz akweny wodne.

Nie był to koniec niespodzianek, gdyż pan Artur, tylko sobie znanymi ścieżkami, poprowadził nas do ukrytego nad meandrującą rzeczką skupiska czosnku niedźwiedziego, który rósł tam w naturalnym środowisku. Dorodne liście tej intensywnie pachnącej rośliny – znajdującej się pod ochroną - są podobno jadalne; przypominały liście tulipanów, co widać na prezentowanym zdjęciu.

W drodze powrotnej, w Stepnicy, odwiedziliśmy przystań rybacką, gdzie kilka osób kupiło świeżą rybkę, a w pobliskim lokalu gastronomicznym większość z nas na obiad zamawiała także rybę. Poza tym pan Artur przekazał nam wiele ciekawostek na temat życia takich ryb wędrownych, jak trocie i łososie oraz opowiedział o walce z kłusownikami, pustoszącymi populacje tych ryb i dewastujących środowisko wodne. Dowiedzieliśmy się o tym jak malownicza i miejscami nieskażona jest Dolina Rzeki Gowenicy.

Po tej wyjątkowej lekcji przyrody, tym bardziej zdajemy sobie sprawę jak ważne są takie przedsięwzięcia jak ochrona obszarów Natura 2000. Zatem każdy z nas powinien czuwać nad tym, aby należycie przyrodę tę chronić i aktywnie włączać się w działalność na jej rzecz.