Drukuj

 

W dniu 16-go marca br. liczne grono  studentów naszego

Uniwersytetu wzięło udział wraz z zespołem Foto-Video w wycieczce

na Tropikalną Wyspę pod Berlinem. Na wyspie przebywaliśmy około

8 godzin. Były to niezapomniane chwile , a to z kilku powodów.

                       

   

Nie spodziewaliśmy się, że ten duży namiot, do którego podjechaliśmy, ale za mały jak na nasze oczekiwania oparte na oglądanych reklamach, może rzeczywiście pomieścić tyle atrakcji i sprawić tyle przyjemności.

Na  powierzchni 66.000 m2 porównywanej do wielkości 8 stadionów piłkarskich stworzono wspaniały tropikalny park rozrywki podzielony na dwie strefy: Strefę Tropikalną  i Strefę Saun.
Nasza grupa wykupiła zbiorowy bilet tylko do Strefy Tropikalnej. Uznaliśmy, że Strefa Saun z jej łaźniami, naparami i innymi gorącymi zabiegami może nie wszystkim w naszym wieku służyć. Dobrze się stało, bo sama obecność w wybranej Strefie Tropikalnej wypełniła cały czas naszego pobytu.

 
 

               A było co oglądać i gdzie chodzić.

Wszystkie atrakcje Wyspy usytuowane są w harmonijnym ciągu na kilku poziomach .Oczywiście niemal wszyscy ruszyliśmy do kąpieli  w ogromnym (choć z wyglądu – mniejszym)
Morzu Południowym, o długości 200 m z jednakową głębokością na całej powierzchni i bardzo ciepłą wodą . Dzieci i nie tylko,  mieli do dyspozycji brodziki z licznymi atrakcyjnymi prysznicami czy fontannami z bardzo ciepłą  wodą (ok. 37 o C).Radość kąpieli przysporzyła nam bajeczna Laguna Bali z basenami o powierzchni 1200 m 2
przy temperaturze ok. 32 o C ze sztucznymi falami, zjeżdżalniami, ślizgawkami, bąbelkami oraz hydromasażami.

   

Innym ciągiem atrakcji była Wioska Tropikalna z oryginalną architekturą, gdzie ulokowano  gros  restauracji.  Znajduje się tu  Pawilon Bali będący typową balijską świątynią,  zrekonstruowana Brama Bali, długi  dom z dżungli Borneo czy też Dom Tajski zbudowany  z drewna i bambusa.
Kolejna atrakcja to Las Tropikalny. Obecność w tym lesie, w strefie deszczowej z licznymi okazami roślin i drzew tropikalnych, wśród latających i biegających kolorowych ptaków, pływających żółwi  i  wzorzystych dużych ryb to kolejna możliwość zrobienia ogromnej ilości zdjęć. Wchodząc na Wyspę z naszymi aparatami mieliśmy obawy, że duża wilgotność powietrza może  im nie służyć.
Ogromna  ilość  tych atrakcyjnych obiektów i  natłok wrażeń sprawiły jednak, że obawy te przysłonięte zostały nieodpartą chęcią zarejestrowania tego wszystkiego. Wieczorem wszystkie obiekty są romantycznie podświetlone, co jeszcze zdążyliśmy przed
wyjazdem zobaczyć.                                                
Jednym słowem -  warto i należy  chociaż raz to wszystko zobaczyć.

Opracowała Maria Pawłowska Soldat.

Więcej zdjęć w galerii.