|
Jadwiga Kulikowska-Grajek
Urodzona w Pińsku, dzieciństwo spędziła w Brześciu nad Bugiem. W 1940 roku została zesłana wraz z rodziną na Ural. W kazachskich stepach doczekała wolności. W 1946 roku wróciła do Polski. Przewiozła dziecięcą i młodzieńczą twórczość ukrytą w obrazie ukrzyżowanego Chrystusa. Ukrytą z obawy, by Rosjanie nie odnaleźli jej i nie skonfiskowali. Osiadła w Szczecinie.
Tu ukończyła szkołę podstawowąi średnią, w Poznaniu zaś studia wyższe. W Szczecinie założyła rodzinę i urodziła córkę.Tu też przez wiele lat kierowała Milicyjną Izbą Dziecka. Swoje przeżycia i uczucia umieszczała w poezji. Pisała też do miejscowych czasopism. Jest laureatką konkursu „Dzieje Rodzin Szczecińskich w XX wieku”. Napisała 15 obszernych wspomnień. Ponadto została uhonorowana zapisem w Encyklopedii Szczecina /1999/, Przewodniku Encyklopedycznym Literatura na Pomorzu Zachodnim /2001/, w Biuletynie MSW nr 8 w dziale „Nasi nieprzeciętni /2001/. Jadwiga Kulikowska-Grajek opublikowała następujące zbiorki poezji: „ Oda do wszy ” /1993/, „ Życie moje, wiersze moje ” /1994/, „ Śpiewam dla Ciebie ” /1995/, „ Pamięć ” /2003/.Tematyka wierszy dotyczy przeżyć sybirackich oraz szczecińskich.
S Y B E R I A
W WAGONIE
Jakże nas dużo w wagonie Jak lęk nam serca szarpie Co chcą przekazać dłonie Przyjaciół stojących na skarpie?
O pomstę wołają czy łaskę Już nie widziałam ich potem Zgłuszone rygli trzaskiem I kół ogromnych stukotem
Jechał ten lęk w półciemni I tylko westchnień nie szkoda Bo one nie nadaremnie Zdradzały że to nie trzoda…
Kazachstan-Czuszkały, 15.05.1940
TĘSKNOTA
Pogoda piękna Ani jednej chmury Cicho spokojnie Dzicz stepowa głucha Drzemie jezioro I bezleśne góry A człowiek tęskni Duma i słucha… Lecą dzikie gęsi W nasze pewno sioła Radośnie trzepoczą skrzydłami Ach weźcież mnie z sobą Chcę do nich zawołać Zawołam… Lecz tylko łzami
Kazachstan-Czuszkały, 9.09.1940
NIEZASŁUŻONA POKUTA
Czy wiesz co to smutek bezbrzeżny Od czegoś przecież zależny Gdy nagle zmieniają ci świat A ty czternaście masz lat?
Wyrwanaś jak drzewo z korzeni I nic nie możesz odmienić W niezasłużonej pokucie Ni stłamsić jej ni uciec
A ona doskwiera doskwiera Gdy w bezdno stepu spozierasz Gdy widzisz tu stóg tam stóg A żadnych powrotu dróg
Gdy słońce w półkręgu pochodzie Znika hen na zachodzie Kończąc swój dzienny znój Gdzie kraj najdroższy twój!
Kazachstan-Czuszkały 13.06.1940
ZAPACH CHLEBA Wraz z potem dłoni człowieka Przez palce prawie przecieka W kolorze jak kit czy glina A ty tak to wcinasz I wcinasz!
Bo pod stepowym niebem Pachnie to przecież chlebem. Bo chleb to, Choć mokry i czarny, Jak los twój wygnańczy, marny.
Jedz, gdyż nie będzie go jutro. Wieczorem dadzą ci czaju, Pocieszą: pałuczysz utrom! ……Dopiero? Ktoś szepcze: nie znaju!
Kazachstan-Makinka, 22.08.1943
OSIEMNAŚCIE LAT
Głębiej w życie, Naprzód, dalej, Jeszcze jeden krok. Witaj młodość, Witaj z żalem Osiemnasty rok! Młodość chwyta Mnie w objęcia, Serce o czymś śni. A do przeszłych Dni dziecięcia Bardzo, bardzo ckni.
No bo jakąż, Młodość teraz Będziesz miała twarz? Czy się nie dasz Sponiewierać Jak kraj cały nasz ?
Kazachstan-Makinka, 27.08.1943
MŁODOŚCI ! Młodości, uciekasz w dal, Młodości, tak mi cię żal. Tak żal cię, młodości, Gdyż żadnych wspomnień Nie pozostawisz Prócz tęsknień ogromnych, A przecież nie jesteś złą…
Bo chociaż nie stałaś się ty Taką, jak słały sny I obiecanej Nie spełniasz radości, Żal mi, że tak pędzisz, Wygnańcza młodości, Opływająca łzą.
Kazachstan-Makinka, 15.04.1945
W P O L S C E
POLSKA Oto Warszawa – strzępiasty horyzont Podchodzą ludzie: imię, nazwisko I smutek się znowu jakby nanizał Bo w wyobraźni inne było wszystko Pisać nie mogę, płakać ciągle chce się Skąd tyle zawodu w gmatwaninie doznań Tam za mną Brześć mój i Bug i Polesie
Tu od powikłań wzdraga się Poznań Długa ta podróż – i dokąd nikt nie wie Eszelon kołysze się na moście z pontonu Ktoś mówi o jakimś szczecińskim Zalewie A ja widzę same rumowiska domów!
Z pociągu, ciężarówka – to radość i pośpiech, Postojem pierwszym jakiś PUR przy Odrze W domu okaleczonym jak chory po ospie Pokotem na podłodze śpi się tak dobrze …
IV.1946, Szczecin, most na Odrze
U BRZEGÓW ODRY WALCZYLI
Jeszczem nie zdążył Polsko dotrzeć do lat dwudziestu żołniersko powitać ciebie salwami i orkiestrą
Jeszczem nie zdążył Polsko powiedzieć ci dzień dobry zanurzyć dłoni obu w wilgotnym nurcie Odry
Jeszczem się Tobie Polsko nie zdążył przyjrzeć z bliska, pocisk - przysłonił słońce, zaskowyczał – zaświstał…
Padłem na kolana Polsko, bo twoja to była ziemia, a świat znieruchomiał nagle - pewno oniemiał…
PO TUŁACZCE BUDOWALI Łachmany szare łachmany po latach udręki bezkresnej na Ziemiach Odzyskanych pogrzebią wspomnienia bolesne? Ziemie ojczyzną się stały i trzeba jak swoje pokochać. choć żale nie zetlały i przyjdzie się może zaszlochać?
Stargany Szczecina horyzont i wraki Sterczące z wody nas wszystkich na pewno wyzwą w nieprzejednane zawody
Być może zakwitną drzewa wyrosną nowe domy jeszcze się zechce zaśpiewać ulicom już znajomym! 25.01.1983r. 26.11.1946r.
SOSENKA
Córce Magdzie urodzonej w Szczecinie
Moja ty taka maleńka niedawno chodziłoś raczkiem a dzisiaj takąś sosenką metr siedemdziesiąt z haczkiem
moja ty nadziejo sensie jak ci bez mamy teraz?
gdy rusza wóz twój - łut szczęścia potem… lękiem umieram Szczecin. 1993
POMNIK CZYNU POLAKÓW WZNOSILI
Wyrósł z naszego potu, krwi i wyrzeczeń przygotowany do lotu, niezawisłości zaplecze
znak zwycięstwa widomy władczy i niebosiężny, wyższy od drzew słupów domów silniejszy od miotów orężnych!
Czujny - orlim spojrzeniem ogarnia sens, w który wrasta: - w upór swojego istnienia, a nieśmiertelność miasta. 20.05.1981 r
|