Drukuj

Jadwiga Radomska

Urodziła się w Warszawie. Po zakończeniu wojny, gdy nie było już po co wracać do ograbionego mieszkania w pod - warszawskiej Zielonej, znalazła się 1 września 1945 r. w Gryfinie. Po 5 latach przeniosła się do Szczecina, gdzie ukończyła szkołę średnią, wyszła za mąż, urodziła syna. Poezją fascynowała się od dziecka. Najważniejszy dla niej był Adam Mickiewicz i Maria Konopnicka. Zaczęła pisać „ do szuflady ” już w gimnazjum. Pierwszą osobą w UTW, której pokazała swoje rymowanki, była niezapomniana Jadzia Pieleszek. Brała udział w konkursach literackich organizowanych przez UTW. Kilka Jej utworów znalazło się w tomiku „Szczeciński almanach wierszy”, który wydało Wydawnictwo Foka, Szczecin 2009.

 


 

SPOTKANIE z MUZĄ *

Proszę Cię, odwiedzaj częściej mnie Muzo!
- Nie mam czasu, żądasz za dużo.
Nie przyjdziesz, gdy ktoś pięknie Cię prosi?
- Poniedziałek – u Zielińskiej Zosi.
Ja też chciałabym coś tworzyć.
- Nie opowiadaj mi bajek.
- Wtorek – u Jadzi Grajek.
Dla niej to zawsze masz chwilę.
- Środa – odwiedzam Sutarzewicz Marylę.
Przez Ciebie same mam troski.
- Czwartek – czeka na mnie Reinowski.
To co ja teraz mam czynić?
- Piątek – u Mianowskiej Maryni.
Nie wiem, co ze mną się stanie.
- Sobota – odwiedzam Jeżyńską Halę.
Jeszcze niedziela została.
- Niedziela dla Władka jest cała.
Rogowski nie przedstawił swych wierszy.
- Przedstawił. I będzie pierwszy.
Więc dla mnie nie masz już czasu?
- Żegnam, robisz za wiele hałasu.


* - Zosia Zielińska, Jadzia Grajek, Maryla Sutarzewicz, Ryszard Reinowski, Marynia Mianowska, Jeżyńska Halina – postacie z Zespołu Literacko-Historycznego,
Władek Rogowski – Kierownik Zespołu.

 

W ZESPOLE LITERACKO - HISTORYCZNYM

W tym zespole Panie Rysiu, Pan jedyny.
Pan jest jeden, no bo reszta, to dziewczyny.
No już dobrze, nie dziewczyny, starsze panie,
A Pan nigdy nie popatrzy nawet na nie.

Nie wierzymy, że Pan tylko żonę kocha.
Pewnie jest też jakaś Magda, albo Zocha.
Pewnie zgrabna, pewnie piękna, pewnie młoda.
Lat odejmie, trzos podzieli, coś tam doda...

A gdyby tak Panie Rysiu Cię sklonować
I dziesięciu takich Rysiów wyhodować.

Każdy z nich pisałby piękne poematy,
Sprzedawałby i kupował dla nas kwiaty,
Każda z nas miałaby wtedy swego Rysia,
A nie – nas tyle, a On jeden – tak jak dzisiaj.


PROTEST SONG

Ja nie chcę być agawą,
Tkwić gdzieś w donicy w ukryciu.
Ja nie chcę być agawą,
Zakwitać tylko raz w życiu.
Zdobić salony, pałace,
I tylko w letnie miesiące
Mieć niebo i chmury nad głową
I móc spoglądać na słońce.

Kiedy zakwitnę, zginę
Bo taka agaw jest dola.
Więc nie chcę być agawą.
Taka jest moja wola.

Drzewem polskim chciałabym zostać.
Lipą lub wierzbą iwą…
Wiosną pączkować, listkować,
Obłoki oglądać gdy płyną.
Mieć miododajne kwiaty,
Ptakom wynajmować pokoje,
Wyciągać wszystkie gałęzie,
By deszczu obmyły je zdroje.
Cieszyć się ciepłem słońca,
Z księżycem rozmawiać nocą…
Więc nie chcę być agawą,
Bo po co?


 

ZABAWA Z ŁACINĄ

Persona non grata – to po rozwodzie tata.
Errare humanum est – rzekła i zamiast do nieba, trafiła do piekła.
Pecunia non olet – mawiał aferzysta, lecz po liczeniu pieniędzy ręce mył do czysta.
In vino veritas-mąż z winem przesadza, bo szuka w winie prawdy czy go żona zdradza.
Alea iacta est. Ludzie są dobrzy, rzekł głodny pies.
Cogito, ergo sum – nie połknąwszy robaka z haczykiem rzekł słodkowodny sum

NA BIAŁE WIERSZE

Gdzie się podziały DUŻE LITERY
Kropki… przecinki,,, zdania?
Gdzie się zapodział smutny wykrzyknik! Dla mnie wiersz biały
Ciekawski znak zapytania? To wierszem pisana proza. Przepraszam, ja nie z tej epoki,
Ja spoza.


LIMERYKI

I
Młoda mężatka ze Zgierza
Podarowała teściowej kołnierz z jeża.
A teściowa w odwecie
Dała młodej kobiecie
Poduszkę z kolczastego drutu i pierza.


II
Nowobogacki z Zawoi
O swój majątek się boi.
Nie wierzy bankom ani małżonce
Sztabki złota zakopuje na łące,
Tylko nie pamięta – pod brzozą czy koło sekwoi.


III


Urzędnik ze Zduńskiej Woli
Pulchne blondynki od brunetek woli.
A jego żona i chuda i czarna
I w miłości jakaś taka marna,
Więc urzędnik we śnie z pulchną blondynką swawoli


IV
Aptekarzowa z Tarnowa
Piątego męża już chowa.
Gdy na nowego miała chęci,
Dodawała im do jadła trochę rtęci,
Twierdząc, że nowy mąż, to biologiczna odnowa.


PRZEMIJANIE

Wiosna, lato, jesień, zima,
Wiosna, lato, jesień, zima
Nikt ich w biegu nie zatrzyma,
Nie zatrzyma nikt.

Szybko mijają lata,
Smutek się z radością splata,
Czego więcej w życiu było
Sama nie wiem już.

Coraz szybciej czas ucieka
Mknie jak jakaś wartka rzeka,
Dni, miesiące, lata biegną,
Coraz bliższy kres.

obraz: olej/płótno - Włodzimierz Terechowicz - Przemijanie